Nr 43
Arona, styczen 2008
PWW "PRASA"
© RK v 3.0
kontakt: bebert@op.pl

Wkładki:
redakcja
reklama / ogłoszenie
współpraca

archiwum    |    salon prasy

  strona   1   2   3   4   5   6   7   8  

~ Marcus Estreicher ~
Monarcha bez powodu

"Ja uważam, że konstytucyjnym celem monarchy jest sytuacja, w której nie musi robić nic. (...) Mój plan sprowadza się więc do sprawowania pieczy nad tym, nad czym będę musiał i jednocześnie szukania odpowiednich ludzi i wypracowywania mechanizmów, dzięki którym od tego sprawowania pieczy będę stopniowo wyręczany" - wyznał Pavel Svoboda udzielając wywiadu dla OKNA jesienią 2005 roku, tuż przed wstąpieniem na tron KD pod przybranym imieniem Pawła I. Gdyby nie fakt, że artykuł o długości jednego akapitu wygląda niepoważnie, skończyłbym pisać już w tym miejscu, dorzucając ewentualnie frazę: jak powiedział tak zrobił, co przyrzekł - spełnił.

Takie rozwiązanie miałoby pewien urok, ale chyba nie do końca o coś takiego chodziło naszemu Naczelnemu, kiedy zlecał mi sporządzenie tekstu w zgrabny sposób podsumowującego panowanie Pawła I. Jeśli zatem nie żart, to co? Poważna monografia? Lecz ileż to by było pracy było, ile kopania w archiwach! Aż tak dobrze w "Głosie Weblandu" nam nie płacą. Na monografie i poważne opracowania przyjdzie jeszcze czas. Tymczasem proponuję coś innego. Załatwmy sprawę nieco bardziej kameralnie. Wyobraźmy sobie ogień buzujący w kominku, fotel w którym właśnie się rozsiadłem, krążącą po izbie butelczynę weblandzkiej whiskey. Już? Zatem posłuchajcie.



Zacznijmy od początku: dwa lata wstecz, rok dwa tysiące i pięć, sam środek złotej morlandzkiej jesieni. Wieś Kakuty, Księstwo Morlandu. Pavel Svoboda obudził się późno, od pewnego czasu mógł sobie na to pozwalać. Przez ostatnie miesiące sukcesywnie ograniczał swoją aktywność w Królestwie Dreamlandu, pozbywał się kolejnych funkcji i stanowisk. Po latach niezwykle wytężonej pracy w administracji Królestwa, intensywnego funkcjonowania w polityce wewnętrznej i międzynarodowej, Svoboda wyraźnie wrzucał na luz. Kiedy już miał odetchnąć z ulgą i wpuścić do płuc realne powietrze (w miejsce strumieni bitów, którymi karmił swój organizm przez ostatnie lata), do drzwi jego dworku w Kakutach zastukał Królewski posłaniec.

Jeśli ktoś miałby okazję obserwować oblicze Svobody w momencie, w którym złożona została mu przez Artura I Piotra "propozycja" dotycząca objęcia tronu Królestwa, prawdopodobnie nie dostrzegłby na nim dzikiej radości. Już prędzej zaciśnięte usta i lekko drżącą powiekę. Tak, czy inaczej, Svoboda koronę przyjął, choć z jego postawy można by wyciągnąć wniosek, że wykonana jest po większej części z cierni, a nie ze złota i szlachetnych kamieni.

Pojawia się w tym miejscu dobrze znane pytanie: "No dobrze, ale co ludzie powiedzą?" Delikatnie mówiąc, abdykacja Artura I Piotra nie spotkała się z olbrzymim entuzjazmem społeczeństwa. Pavel Svoboda uznawany był wprawdzie za godnego następcę monarchy nazywanego Wielkim, z drugiej strony on sam miał pełną świadomość, że zastąpienie poprzednika otaczanego przez lud czcią niemal boską nie będzie łatwe. Czego konkretnie spodziewano się po nowym monarsze? W polityce zagranicznej wróżono wielki konflikt z Wandystanem, którego głównym motorem miały być antagonizmy pomiędzy Svobodą, a niejakim Bartłomiejem Jasińskim vel Alexandrem Kellerem, ówczesnym Prezydentem Wandystanu [te obawy nie potwierdziły się; zachęcamy do lektury krótkiego wywiadu z Aleksandrem Kellerem "Wszystkiego najlepszego", s. - red.]. Szans upatrywano w eksploatacji sojuszu ze Scholandią, którego Pavel Svoboda jeszcze jako MSZ był współautorem. Jeśli chodzi o sprawy wewnętrzne, to

oczekiwano przede wszystkim sfinalizowania prac nad systemem gospodarczym.

Już w pierwszych tygodniach panowania JKM Paweł I bez najmniejszych problemów wymienił część Namiestników. Był to pierwszy poważniejszy test, ale jego wynik łatwo było przewidzieć. Jego poprzednik, zmuszony okolicznościami, z całą konsekwencją zniszczył system, w którym obok pałacu Królewskiego funkcjonować mogły inne ośrodki silnej władzy, głównie przy Namiestnikach. Czasy, w których Król mógł obawiać się otwartego sprzeciwu wobec swoich działań ze strony któregokolwiek z urzędników bezpowrotnie minęły. Choć może nie tyle system się zmienił, co ludzie. Ale o tym kiedy indziej.

Pavel Svoboda jeszcze jako poseł Stronnictwa Federalnego zasypywał Izbę Poselską kolejnymi projektami ustaw, co świadczyło o tym, że jakąś wizję Królestwa ma. Z pewnością nikt nie powiedziałby o nim również, że pozwala komukolwiek wchodzić sobie na głowę: każdy bez mała Dreamlandczyk zapytany o krótką charakterystykę Svobody wskazywał na jego cięty język i skłonność do wdawania się w słowne potyczki. Niektórzy wręcz obawiali się, że jako monarcha nie zdoła powściągnąć swojego języka i tam gdzie Artur I Piotr wygrywał siłą spokoju, Paweł I po prostu sobie nie poradzi, osłabiając przy tym autorytet Korony. Tymczasem mój redakcyjny kolega kilka miesięcy po objęciu przez Pawła I korony, charakteryzował Króla następującymi słowami: "Paweł I sprawia wrażenie monarchy mocno wyciszonego, najprawdopodobniej jego zaangażowanie w bieżącą politykę wewnętrzną będzie jeszcze skromniejsze od aktywności poprzedniego, raczej zdystansowanego względem działań federalnej egzekutywy piastuna korony." W zasadzie dokładnie to Svoboda zapowiadał, ale jednak ta przemiana musi zastanawiać.

Wobec spadku aktywności monarchy, wzrosła rola Rządu Królewskiego. To kolejni Premierzy i ministrowie faktycznie kształtowali Królestwo Dreamlandu. Nie w żadnej z odległych prowincji, ale tuż obok pałacu królewskiego zaczął powstawać silny ośrodek władzy. Tak się złożyło, że w tym samym okresie w siłę rosła nowa partia: Partia Szachów i Pionków. Jej członkowie zajęli kluczowe stanowiska w administracji federalnej, zdobyli duże zaufanie społeczeństwa, które pozwoliło im na długi czas zdominować Rząd Królewski. Bierność i brak inicjatywy monarchy w konfrontacji z wielkimi ambicjami części członków PSiP doprowadziły do iskrzenia. Znów Koronę uratował brak zdecydowania oponentów: z jednej strony nie obawiali się otwarcie atakować i okazywać lekceważenia monarsze, ale ostatecznie nikt nie zdecydował się podjąć bardziej poważnych kroków.

Trudno pisać o szczególnych osiągnięciach JKM Pawła I. Starał się nie zaniedbywać swoich obowiązków, ale po ich wykonaniu nie pozostawało mu wiele czasu na własną radosną twórczość. Paweł I nie był typem monarchy, który wychodziłby z inicjatywą, parł do przodu ciągnąc za sobą Królestwo. Z pewnością jednak nie można powiedzieć, by Królestwo szczególnie zaniedbywał. Ministrowie Rządu Królewskiego wprawdzie narzekali czasem dość głośno na opieszałość Króla w podjęciu tej czy innej decyzji, ale sytuacja w której nadmiar wolnego czasu po stronie jednego ze współpracowników i możliwość jego inwestowania w pracę w Królestwie nie są w danym momencie skorelowane z odpowiednimi zasobami czasu po drugiej stronie - wcale nie jest w warunkach państwa wirtualnego czymś rzadkim i niezwykłym. Za panowania Pawła I Królestwo Dreamlandu ewidentnie rozwinęło się - zyskało nowy serwer, nowe strony i systemy, pojawiło się kolejne pokolenie Dreamlandczyków, życie toczy się dalej. Fakt: w większości przypadków nie jest to osobista zasługa Króla, ale przecież gdyby Dreamland popadł w tym czasie w ruinę - kogo byśmy winili?

Wypada podsumować, że jak na Króla z łapanki Paweł I nie sprawił się źle. Udźwignął ciężar korony wciśniętej mu na skronie jeśli nie wbrew, to przynajmniej mimo jego woli. Nie był Królem szczególnie aktywnym, ale też nie porzucał powierzonego mu Królestwa bez słowa i bez znalezienia zastępstwa, jak to zdarzało się przecież jego poprzednikom. Jestem jednak pewien, że zdjął koronę ze swoich skroni z prawdziwą ulgą. Niewykluczone, że z ulgą odetchnęła też część Dreamlandczyków.

~ Aleksandra Kellera uwagi wokół zmiany na dreamlandzkim tronie ~
Wszystkiego najlepszego!

Ocena aktywności JKW Pawła na arenie międzynarodowej?

Myśle, że zmiana monarchy [JKW Artura Piotra na JKW Pawła w listopadzie 2005 - red.] na dreamlandzkim tronie przede wszystkim pozytywnie wpłynęła na stosunki wandejsko - dreamlandzkie. O ile współpraca pomiędzy mną jako Prezydentem Mandragoratu Wandystanu i Arturem Wewiórą [JKW Arturem Piotrem - red.] ze względów osobistych była trudna, to z JKM Pawlem była dużo lepsza. To osoba ustępującego wówczas monarchy, delikatnie mówiąc, najistotniej przyczyniła się do mojej obecności w Mandragoracie Wandystanu. Zmiana na Pawła I przyniosła ocieplenie stosunków wzajemnych, co muszę podkreślić, z mojej osobistej inicjatywy w wyniku rozmowy poczas jednej z dreamlandzkich uroczystości.

Jak dreamlandzki król powinien rządzić, aby zyskać autentyczny szacunek narodu?

Trudno jest mi oceniać sytuację społeczną i polityczną Dreamlandu po latach nieobecości. Na pewno nowy król powienien mieć na wzlędzie konieczność poszanowania tradycji dreamlandzkiej, ale również zachowanie majestatu Króla Dreamlandu. Nie wiem, czy w innych państwach poza Wandystanem i Mandragorami, jest taki szacunek do władcy a priori jak w Dreamlandzie.

Jakie cechy charakteru Edwarda Kriega mogą okazać się przydatne w trakcie jego poboty w Pałacu Królewskim?

Myślę, że nieustępliwość i trwałe dążenie do zamierzonych celów. W ujęciu dreamlandzkim jego zgniła, monarchofaszystowska postawa klientyzmu wobec władzy królewskiej jest pozytywną cechą. Uważam, że królem będzie dobrym, chociażby z racji ogromnego doświadczenia politycznego.

Jakie powinny być pierwsze posunięcia nowego władcy na arenie międzynarodowej i w płaszczyźnie wewnętrznej?

Myślę, że warto aby Dreamland bardziej otworzył się na świat zewnętrzny. Pamiętam doskonale głosy mówiące o tym, ze tak naprawdę Dreamlandczyków interesuje tylko ich własny interes wewnętrzny. Obserwując jednak świat polskich mikronacji odnoszę wrażenie, że coraz silniejsze jest pragnienie współpracy i jakiegoś stopnia integracji międzynarodowej. Dlatego polecałbym ten kierunek również Dreamlandowi. Na płaszczyźnie wewnętrznej życzę wszystkiego najlepszego.







Bartłomiej baron Jasiński (2000-2004) vel. onomatopej Aleksander Bartłomiej hrabia Keller (2004- ) - obywatel Królestwa Dreamlandu w latach 2000-2004, profesor nauk ekonomicznych, doktor dyplomacji Uniwersytetu Dreamlandzkiego, Uniwersytetu Słońca w Solardii i Uniersytetu im. 4-tego lutego w Weblandzie. Premier Federacyjnego Królestwa Dreamlandu, rządził w okresie stanu wyjątkowego. Minister Finansów i Gospodarki w rządzie Pavla Svobody oraz w swoim rządzie. Działacz demokratyczny, opozycyjny. Członek Królewskiej Komisji Konstytucyjnej, Przewodniczący Socjaldemokratycznej Partii Dreamlandu. Poseł kilku kadencji. W wyniku oskarżenia o posiadanie fałszywych tożsamości popełnia samobójstwo. Pojawia się w Mandragoracie Wandystanu, gdzie m.in. pełnił parokrotnie funkcję Prezydenta Wandystanu, Komisarzy Ludowych (ministrów) oraz kwiatona (posła). Wielokrotnie pełnił funkcje dyplomatyczne. Były szef wandyjskiej Służby Bezpieczeństwa.