mar 23 2010
Hańba! Senat zarżnął demokracje.

W dniu wczorajszym doszło do tragicznej zbrodni. Elity dreamlandzkie zdecydowały, ze naród jest podrzędnym i niezdolnym do słusznego wyboru elementem w Królestwie.
Przypomnijmy fakty:
13 stycznia 2010 Józef Kalicki prezentuje na liście dyskusyjnej Królestwa obywatelski projekt zmiany Konstytucji Dreamlandu
13 stycznia członek a w niedługim czasie przewodniczący Konstytucyjnej Komisji Królestwa Artur Piotr (król senior, Prezes Sądu KD) Królestwa zobowiązuje się przedstawić obywatelski projekt zmiany Konstytucji podczas prac KKK
Józef Kalicki zgodnie z literą Konstytucji przesyła projekt zmiany Konstytucji do marszałka Senatu aby Senat wystąpił do JKM o zorganizowanie referendum w sprawie projektu zmiany Konstytucji. W obliczu oporów ze strony pani Marszałek, która jest niechętna debacie i głosowaniu nad poddaniem projektu pod referendum, J. Kalicki przesyła projekt do Izby Poselskiej aby ta rozpoczęła zwykły proces legislacyjny (bez referendum).
18 stycznia J. Kalicki przesyła projekt zmiany Konstytucji do Senatu – z prośbą o wystąpienie przez Senat do Jego Królewskiej Mości z wnioskiem o zorganizowania ogólnonarodowego referendum nad proponowanym projektem zmian Konstytucji
Mimo apeli Surmali o szybkie zorganizowanie głosowania, pani Marszałek (Marion hrabina Cirilla) decyduje o niepoddawaniu projektu pod głosowania. Początkowo milczy a gdy nad projektem zaczynają 17 lutego obradować połączone izby (IP + Senat) po żądaniach wyjaśnień ze strony Surmali ogłasza 19 II że głosowania jest bezcelowe z racji obradowania Parlamentu (IP + Senat).
styczeń projekt zmian Konstytucji został przekazany Marszałkowi IP.
27 styczeń – 10 luty Izba Poselska debatuje nad projektem zmiany Konstytucji – bezowocnie i bez większego przekonania co do projektu. Posłowie gotowi są – czego nie ukrywają – pogrzebać projekt.
17 lutego Marszałek Izby Poselskiej otwiera debatę połączonych izb (IP + Senat) nad projektem zmiany Konstytucji – w oparciu o zgloszony projekt przez J. Kalickiego. W Parlamencie bierze udział 7 posłów i 5 senatorów. Debata trwa do 24 lutego.
24 lutego – 3 marca trwa głosowanie w Parlamencie (IP+Senat). Projekt przepadł. Na 12 uprawnionych, zagłosowało 9 osób (7 przeciw i 2 glosy wstrzymujące się). Pod koniec głosowania okazało się, że do obrad Parlamentu nie zaproszono senatora Surmali.
26 lutego – już po oddaniu w Parlamencie (IP + Senat) większości głosów (wynik jest już przesądzony) Surmala na LD Senatu domaga się glosowania nad referendum. Pani Marszałek milczy, bardzo długo milczy.
6 marca przewodniczący KKK (Artur Piotr) ogłasza na LDKD, że jako następstwo odrzucenia przez Parlament (IP + Senat) obywatelskiego projekt zmiany Konstytucji, wycofuje on projekt spod obrad KKK. W 6 osobowej komisji nie ma ani jednej osoby popierającej obywatelski projekt zmiany Konstytucji przedstawiony 13 stycznia przez J. Kalickiego i popierany przez co najmniej 5 obywateli Dreamlandu (każda obywatelska inicjatywa legislacyjna wymaga poparcia 5 obywateli).
17 marca monarcha upomina się na LD Senatu o głosowanie nad referendum. 19 marca pani Marszałek obiecuje, że podda projekt pod głosowanie.
19 – 22 marca Senatorowie glosują nad poddaniem projektu zmian Konstytucji pod REFERENDUM. Wszyscy oddali głos. Księstwo Surmali (senator Gregory de Corylus) i Republika Weblandu (namiestnik diuk Bager) są ZA. Księstwa: Furlandii (senator Bartunio wicehrabia de Wrona-Buuren), Luindoru (namiestnik Paweł Erwin diuk de Archien-Liberi) i Morlandu (senator Marion hrabina Cirilla) PRZECIW.
Przedstawiony na początku roku 2010 obywatelski projekt zmiany Konstytucji napotkał opór osób i środowisk przeciwnych zdecydowanym zmianom. O ile zrozumieć można sprzeciw dla zmian, których się nie akceptuje, to nie godzi się aby celowo blokować demokratyczny mechanizm jakim jest referendum ogólnonarodowe. Wyrok zapadł. W Dreamlandzie lud nie ma niczego do powiedzenia w kwestiach ustrojowych. Jedyna konkretna w ostatnich latach inicjatywa zmiany konstytucji Dreamlandu została pogrzebana.
9 responses so far

„Tragiczna zbrodnia”? „Lud Dreamlandu” pozbawiony głosu? „Zarżnięta demokracja”?
Chyba oglądaliśmy dwa różne filmy. W ciągu dwóch miesięcy projekt zacnego Józefa Kalickiego został bezceremonialnie zglanowany kolejno na głównej liście dyskusyjnej, w Izbie Poselskiej, Senacie i w trakcie połączonych obrad obu Izb Parlamentu, nie mówiąc już o głosach dezaprobaty ze strony Rządu i Korony. Kilkanaście osób opowiedziało się przeciwko inicjatywie popieranej przez dwóch czy trzech obywateli. Mówi Pan o pięciu głosach poparcia? Dlaczego w takim razie na plac boju wyszedł jedynie Józef Kalicki?
Żadne środowisko nie poparło tej inicjatywy. Sięgając po poetykę tekstu – lud przemówił przeciwko. Demokracja “zwyciężyła”. Jest to optyka równie uprawniona, jak ta proponowana przez autora tekstu. W kategoriach ilościowch nawet jedyna sensowna.
Życzę Panom z całego serca, by do takiego referendum jednak kiedyś doszło. Będę głosował ZA, choćbym miał w ten sposób poprzeć nadejście karmazynowych hufców Księcia Ciemności. Obawiam się jednak, że nawet wówczas werdykt “Ludu” okaże się taki sam. Dlaczego? Potrzebujemy 30 nowych obywateli, nie 30 nowych artykułów w ustawie zasadniczej.
Krytycy z LD KD, IP i Parlamentu to te same osoby. Demokracja to rządy większości przy poszanowaniu woli mniejszości – a tego w Dreamlandzie nie ma. Wszystkie działania, zmiany muszą być zgodne z wolą większości; mniejszość nie ma nic do powiedzenia.
Zostało to już podnoszone na LD KD, ale jak mniemam chodzi w artykule również o zastosowany pewnego mechanizmu. KKK nie zajmie się obywatelskimi propozycjami, bo IP je odrzucił; IP je odrzuciło, bo projekt nie został zgłoszony do KKK; Senat odrzucił wniosek o referendum, bo IP odrzuciło projekt. Tu nie ma logiki tylko chęć utrzymania pewnego status quo.
Na LD KD coraz częściej wspomina się (przez osoby związane z układem rządzących i KKK), że jednak KKK nic nie zmieni, lub, że znowu będą to tylko zmiany kosmetyczne. Skutecznie ukrócono obywatelski projekt jednocześnie przygotowuje się społeczeństwo do zachowania istniejącego systemu, który okazał się dla Dreamlandu destrukcyjny.
Aha, oczywiście sprawa projektu jest już definitywnie skończona. Zostało tylko niemiłe wrażenie z działań pewnych osób u władzy, czy to w Parlamencie, czy KKK. Pozostaje tylko czekać co Nam zgotuje obecny układ.
Demokracja to po prostu rządy większości. Gdyby wola mniejszości była każdorazowo szanowana – czego domaga się red. Łukasz Wakowski – mielibyśmy do czynienia z dyktatem mniejszości. Tertium non datur.
W tym konkretnym przypadku oznaczałoby to po prostu, że projekt autorstwa jednego obywatela, jednoznacznie popierany jedynie przez jego najbliższego współpracownika, stanowiłby punkt odniesienia dla całej reszty i jako taki wymagałby automatycznej realizacji. Opór ze strony pozostałych graczy byłby w tym rozumieniu zamachem na demokrację. Widzą w tym Panowie logikę?
Każdy głosował według własnego sumienia. Nie ma żadnego układu. Może po prostu jesteśmy wspólnotą „konserwatystów z rozsądku” – społecznością sytych i znużonych obywateli, którzy źródeł obecnej sytuacji nie upatrują w niedostatkach systemu politycznego, ale w braku świeżej krwi i nowej rozrywki? Między jednym a drugim nie ma oczywistego związku przyczynowo-skutkowego.
W demokracji nie chodzi o to aby akceptować postulaty mniejszości kosztem większości. Gdy większość podejmuje decyzje, powinna zapoznać się z postulatami mniejszości, starać się je wprowadzić, polemizować i szukać (!) kompromisu.
W przypadku KD, jeśli projekt nie znajduje poparcia większość to jest on całkowicie wyrzucany. Przypomnę, że KKK nie zajmuje się tym projektem.
Zgadzam się, że problemem KD jest brak nowych mieszkańców, ale jak mają się oni znaleźć w KD skoro rząd (Pański) nic nie robi lub trzyma to w tajemnicy aby nikt się nie dowiedział?
Ech, Redaktorze Wakowski… Pan chyba sam nie wierzy, w to co pisze.
Kończąc wątek projektu Józefa Kalickiego: inicjatywa została odrzucona w całości z prostej przyczyny – nie dało się do niej podejść selektywnie, wybierając fragmenty, które byłby bardzie strawne. Mogliśmy albo zaaprobować całość, albo całość wyrzucić do kosza. Apel o referendum był w tych warunkach posunięciem taktycznie nieopłacalnym.
Bzdury.
Projekt – w dużym uproszczeniu – zakładał:
+ wybór premiera w wyborach powszechnych
+ połączenie izb parlamentu
+ mieszany status członków parlamentu (stali i niestali członkowie)
+ różne ordynacja wyboru posłów do parlamentu dla prowincji
+ osłabienie pozycji monarchy, wzmocnienie parlamentu
Każdą z powyższych opcji można było oddzielić od reszty. Jedyne czego potrzeba to: wola reformy Królestwa. Środowisko skupione wokół KKK nie ma takiej woli.
Niepotrzebnie się Redaktor emocjonuje.
Znamy ten projekt na pamięć. W Parlamencie głosowaliśmy nad projektem ustawy konstytucyjnej zgłoszonej w gotowym kształcie. Wybiórcze podejście rozniosłoby ten dokument w drobny mak. Apel o referendum również był apelem o referenum w sprawie konkretnej konstrukcji ustrojowej. Dwie pierwsze pozycje, o których Pan wspomina, nie miały szansy uzyskać jakiegokolwiek poparcia, reszta to kosmetyka i ruchy pozorowane.
Proszę dać spokój z tymi uwagami na temat KKK, ponieważ nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli jej Przewodniczący skonstatował, że inicjatywa Józefa Kalickiego nie będzie przedmiotem obrad Komisji, to stwierdził po prostu, że z wokandy spadł projekt ustawy konstytucyjnej w przedstawionym kształcie, nie zaś wybrane propozycje potraktowane z osobna.
Zgłoszone przez członków Komisji propozycje w wielu punktach zbieżne są z sugestiami Józefa Kalickiego (do do wymowy), niektóre idą nawet znacznie dalej (likwidacja federalnego charakteru Królestwa, wprowadzenie zasady kadencyjności namiestników, system głosów ważonych w wyborach do Izby Poselskiej, zmiana składu Senatu). Blisko trzydzieści osobnych pozycji. Sprawą zupełnie osobną jest, co z tej puli Komisja ostatecznie zarekomenduje. Jedno jest pewne – zadecyduje zdrowy rozsądek.