lip 12 2010

Dodane przez:
JKalicki

Nadchodzi czas pierwszych żniw.

oczko_redaktorskie

Za niecałe 2 tygodnie minie 2-gi miesiąc 2-giej kadencji Rządu Królewskiego pod przewodnictwem Jacquesa de Brolle. W roku Anno Domini 2010 to właśnie duet Premier de Brolle i Król Robert van Buuren decydowali o ostatecznym stanie Dreamlandzkiej państwowości. Dzisiaj, a raczej już od 1 czerwca br., jak możemy przeczytać w expose wygłoszonym przed Parlamentem, możemy zbierać żniwa ich półrocznej działalności. Niby “Coś drgnęło.”. Zastanówmy się co.

Początek roku można zapamiętać jako spór o projekt nowelizacji Konstytucji, przygotowany przez płk Kalickiego, zakładający zasadniczą reorganizację centralnych struktur państwa. Ostatecznie projekt upadł, a wszystkie oczy zwróciły się w kierunku Królewskiej Komisji Konstytucyjnej, której propozycje aktualnie są rozpatrywane przez Parlament. Większych zmian niż przysłowiowe “przesunięcie przecinka” nie należy się spodziewać. Kolejnym wydarzeniem zapadającym w pamięć były kolejne wybory do Izby Poselskiej odbywające się w drugim kwartale roku. Wybory, jako takie, ciekawe nie były, ponieważ większość miejsc zajęła jedyna startująca partia. Każda partia startująca w wyborach od 4-rech, 5-ciu kadencji bywa tą jedyną i dzięki temu zawsze wygrywa.

W sferze wewnętrznej tak Rząd Królewski, jak i Korona nie są zbytnio widoczni. Premier de Brolle poszedł na wojnę z Namiestnikami Koronnymi oskarżając ich o despotyzm, nepotyzm i wszelkie niepowodzenia wewnętrzne Dreamlandu, mimo, iż Ci są bezpośrednio “kontrolowani” i “nadzorowani” przez Króla. Namiestnicy odpierają zarzuty stawiając się w roli konstruktorów lokalnych społeczności i bronią się przed wprowadzeniem kadencyjności, gdyż dopatrują się w niej chęci większej centralizacji. Wojna trwa, a Król stoi bezczynnie na uboczu. Premier de Brolle był również orędownikiem wprowadzenia w Królestwie forum, w zastępstwie listy dyskusyjnej, lecz temat przycichł w ostatnich miesiącach. Zapewne tylko Premier wie co z tym dalej będzie.

Tymczasem Krolestwo się wyludnia. Statystyki, jeśli kto ich nie lubi, może wrzucić do kosza. Stan Dreamlandzkiej społeczności najlepiej obrazuje główne medium dyskusji – lista dyskusyjna – gdzie najaktywniejsza personą staje się powoli Bogusj de Cubalibre, Erbokanin. Obywatele, tak jakby dali sobie już spokój. Premier de Brolle wypowiadał się o problemie ludnościowym jako o problemie demograficznym – niewielką liczbą imigrantów. Wydaje się jednak, że poważniejszym zagrożeniem jest wspomniany kiedyś problem społeczny, powodujący wyłączanie się z aktywnego uczestnictwa żyjących obywateli. Państwo ma potencjał – widniejące w rejestrze dziesiątki obywateli. Ale jak na razie to tylko wpisy w systemie.

Priorytetowe zadania rządu w zakresie aktualnych stron, właściwej polityki informacyjnej, zostały odsunięte na bok i nie należy się spodziewać ich realizacji. Premier i Król skupili się na sprawach zagranicznych, najwyraźniej upatrując tam ciekawszą formę zabawy niźli w kraju. Co zresztą znalazło potwierdzenie, gdyż za nieocenioną pracę na polu spraw zagranicznych Premier został już odznaczony medalem przez Króla. Dreamland dołącza tutaj do dawnych jojonacji, u których aktywność władz opierała się i skupiała w organizacjach międzynarodowych oraz ogólnej sferze spraw zagranicznych. Na razie – niby – przynosi to jakieś efekty. Wydaje się, że Premier planuje wysłać większą ilość Dreamlandczyków za granice. Kto jednak wtedy zostanie w kraju?

Niby “Coś drgnęło.”. Niby “Nadchodzi czas pierwszych żniw.”. Nie wiadomo jednak co drgnęło, u kogo i w jakim celu.

2 responses so far

cze 05 2010

Dodane przez:
Łukasz Wakowski

Balony w Księstwie.

Trębacz Ziemski

W dniu dzisiejszym rozpoczął się na terenie Księstwa Surmali pokaz balonów. Oprócz prezentacji przepięknych i różnokolorowych balonów widzowie będą mogli podziwiać wyścig lotniczy (o ile warunki pogodowe na to pozwolą) – nagrodą jest uścisk dłoni Księcia.

Pokaz balonów w Surmali

Surmalajski Pokaz Balonów został zorganizowany z polecenia Księcia Surmali, ma on być jednym z elementów uroczystości otwarcia sezonu wakacyjnego 2010 w Surmali.

Pokaz balonów można podziwiać na stronie Księstwa Surmala (www.dreamland.net.pl/surmala) – w niedalekiej przyszłość prezentowane będą inne balony. Z powodu trudności organizacyjnych i dla bezpieczeństwa uczestników pokazu (jak i Księcia) dostęp do m. st. Gedania może być czasowo utrudniony – dotyczy to jednak osób korzystających z Firefoxa, użytkownicy  Opery i – co zapewne jest przypadkiem – Internet Explorera nie powinni mieć problemów z dostępem do Gedanii.

No responses yet

cze 03 2010

Dodane przez:
JKalicki

Królewska Komisja uderza w Prowincje?

oczko_redaktorskie

Pod koniec roku 2009 w wyniku zaniku funkcjonowania organów państwa i bezczynności Korony obywatele domagali się zmian, w tym w Konstytucji. Aby uciszyć reformatorskie zapędy społeczeństwa, które mogłyby dokonać rewizji uprawnień Korony, Król powołał Królewską Komisję Konstytucyjną. Już wtenczas pojawiały się głosy, że jest to idealny sposób, aby zbiurokratyzowana machina podległa układowi związanemu z Koroną zabiła wszelką innowacyjna myśl. Przekonywano obywateli, że będzie inaczej. Ludzie więc czekali.

W styczniu 2010 roku, niedługo po tym, jak wybory do Izby Poselskiej wygrał Klub Republikański (jedyna funkcjonująca partia składająca się z postaci o poglądach pro-monarchistycznych i pro-centrowych), stało się jasne, że skład Królewskiej Komisji Konstytucyjnej, ustalany wg. klucza funkcyjnego, nie będzie zainteresowany poważniejszymi reformami. Równolegle do prac Komisji upubliczniony został obywatelski projekt zmian w Konstytucji, który zakładał uproszczenie funkcjonowania federalnej administracji i przekształcenie Rządu Królewskiego w Rząd Federalny. Niestety, jakakolwiek myśl, funkcjonująca poza biurokratyczną machiną Komisji Konstytucyjnej podległej środowiskowi pro-Królewskiemu, nie mogła mieć miejsca. Układ rządzący chcący utrwalenia istniejącej sytuacji doprowadził do odrzucenia projektu w Izbie Poselskiej i usunięciu pomysłów reformatorskich zawartych w projekcie z prac w Komisji. Na łamach Tuulemaa pisano o tym w lutym: “Obywatelski projekt ląduje w koszu” oraz w marcu “Hańba! Senat zarżnął demokracje.”.

Po ponad półrocznej pracy Królewska Komisja ostatecznie ogłosiła zakończenie prac i przekazanie wyników Królowi. Obywatele musieli upomnieć się do władz i czekać blisko trzy dni na upublicznienie raportu przedstawiającego wyniki 6 miesięcy prac. Wyniki nie zachwycają:

Projekt ustawy konstytucyjnej zawiera w sobie wprowadzenie następujących
poprawek:
(1) usunięcie z Konstytucji Królestwa kwestii budżetowych;
(2) ustalenie iż ustawą do celów ustalenia ograniczeń wolności i praw jest
każdy krajowy akt normatywny;
(3) zniesienie wymogu uzyskania votum zaufania przez nowego Premiera, przy
zachowaniu prawa Izby Poselskiej do uchwalenia votum nieufności;
(4) ustalenie wymogu konstruktywnego votum nieufności;
(5) konieczność zasięgnięcia przez Króla opinii Rządu przed ustaleniem
kierunku polityki wewnętrznej i zagranicznej;
(6) wprowadzenie kadencyjności zajmowania stanowiska Namiestnika Koronnego -
w tym wypadku jeden z członków Komisji wyraził opinię, że zmiana tego
rodzaju winna zostać wprowadzona wyłącznie po przeprowadzeniu referendum w
sprawie zmiany Konstytucji Królestwa;
(7) usunięcie w całości instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich z
Konstytucji Królestwa;
(8) przekazanie całości regulacji dotyczących sił zbrojnych Królestwa na
poziom ustawowy;
(9) przeniesienie konstytucyjnej stolicy Królestwa do Królewskiego Miasta
Ekorre;
(10) umożliwienie przyjmowania projektów ustaw przez aklamację;
(11) poszerzenie składu Senatu Królewskiego;
(12) zmodyfikowanie progów wymaganych do przeprowadzenia referendum, w tym
konstytucyjnego.

W dużej większości zmiany dotyczą kwestii technicznych, albo obecnie funkcjonujących na zasadzie dobrego zwyczaju, albo pozostających poza formułą życia publicznego i politycznego Królestwa.

Interesującą kwestią pozostaje element wpływu zmian na funkcjonowanie Prowincji w Królestwie. Najistotniejszą wydaje się propozycja wprowadzenia Konstytucyjnego nakazu kadencyjności zajmowania stanowiska Namiestnika Koronnego. Namiestnik Koronny jest w Dreamlandzie przedstawicielem Króla w Prowincji, gdzie sprawuje władze w jego imieniu. Niemniej, jako, że bardzo często zostają nim osoby pracujące lokalnie bywa, że są bardziej związane z lokalną społecznością i Prowincją niż z Królem. Zainteresowanie Króla Prowincjami także bywa często znikome. Wprowadzenie kadencyjnością pozwala zachować pełnie kontroli Króla nad Namiestnikami, jednocześnie uderzając pośrednio w funkcjonowanie Prowincji, które dzisiaj zachowują niewielką autonomię w kilu obszarach. Większość z nich (4 z 5) to Księstwa, gdzie Książę, z woli ludu, miewa niemal władze absolutną. Zmiana funkcjonowania Prowincji oraz jej organów władzy lokalnej, narzucona “z góry” – ze środowiska pro-Królewskiego, a nie wynikająca z oddolnego i obywatelskiego parcia do zmian, ma najwyraźniej na celu uczynienie kolejnego kroku w celu rozbicia Prowincji i ich ostateczną likwidacją, a najlepszym wyjściu doprowadzenie do takich zmian, gdzie Prowincje przestaną być istotnym elementem funkcjonowania Królestwa. Wszystko po to, aby została tylko jedna Prowincja – “szósta”, cytując za Le Quotidien: “Szósta prowincja”.

14 responses so far

cze 01 2010

Dodane przez:
Pavel Svoboda

Podsumowanie raz jeszcze

oczko_redaktorskie

W swym wystąpieniu powyborczym Premier de Brolle, lider Klubu Republikańskiego, zapowiedział, że nowy rząd wejdzie aktywniej w rolę animatora życia społecznego, choćby poprzez działalność publicystyczną. Ofensywę optymizmu rozpoczął najmłodszy stażem Republikanin, wicehrabia Shakur, publikując tekst ” Estreicher, Ghardin, Shakur czyli Rząd – hybryda?” w Gazecie Furlandzkiej.

Ja postanowiłem zrealizować wyznaczone przez naszego Prezesa zadanie odpowiadając na powtarzany wielokrotnie apel redaktorów Tuulemy o pomoc w urozmaiceniu spektrum politycznego reprezentowanego na łamach czasopisma.

Pochylmy się więc raz jeszcze nad Rządem i przyjrzyjmy się wynikom ostatnich wyborów. Klub Republikański uzyskał 77,19% głosów wyborców – o 10% więcej niż w poprzednich wyborach – i zabezpieczył 80% miejsc w Izbie Poselskiej – w porównaniu do 57% mandatów uzyskanych w wyborach grudniowych. Widać więc, że zaufanie Dreamlandczyków do Klubu Republikańskiego wzrosło, a należy pamiętać, że tym razem głosowali na produkt już sprawdzony i przetestowany. W grudniu Klub Republikański był jeszcze zupełną nowością na dreamlandzkiej scenie politycznej. Choć sami Republikanie byli powszechnie znani ze swych rozlicznych zasług, jako drużyna występowali po raz pierwszy.

Tak wyraźny wzrost popularności Klubu Republikańskiego nie jest więc przypadkowy i wynikać może wyłącznie z osiągnięć Rządu poprzedniej kadencji. A te, nikt nie zaprzeczy, robią wrażenie.

Prawo

Ostatnia kadencja upłynęła pod znakiem zmian w Konstytucji. Równolegle ze sobą nad zmianami w ustawie zasadniczej obradowały Królewska Komisja Konstytucyjna i połączone izby Parlamentu Królewskiego, zaś w tym samym czasie Senat debatował nad wnioskiem o referendum konstytucyjne.

Fakt, że Konstytucja, którą mamy dziś nie różni się ani jedną literą od tej sprzed pół roku uważam za największy sukces Rządu KR. Konstytucja to fundament naszego systemu prawnego, a tylko nienaruszalność fundamentów może gwarantować stabilność i trwałość ustalonego od lat układu.

Proszę przy tym nie zrozumieć moich słów opacznie: dyskusja nad zmianami w ustawie zasadniczej jest jak najbardziej pożądana. Pobudza ona obywateli, stymuluje ich umysłowo i oswaja z literą prawa. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że choć projekt obywatelski autorstwa Józefa Kalickiego był z różnych stron krytykowany jako wadliwy, to władze z Klubu Republikańskiego podjęły się nadzwyczajnych środków, by poświęcono mu należycie dużo uwagi i dano wszelkie szanse na rozpatrzenie. Choć można było, a niektórzy twierdzili, że należało, odesłać projekt w Komisji Konstytucyjnej, zwołano specjalne posiedzenie Parlamentu i nawet zaproszono na jego obrady autora projektu. Można jedynie ubolewać, że nadgorliwość obozu rządzącego nie spotkała się z należną wdzięcznością środowiska, które stało za projektem.

Więcej nadziei na sensowne propozycje budzą prace Królewskiej Komisji Konstytucyjnej, która właśnie zakończyła procedowanie. Ponad cztery i pół miesiąca obrad i dwanaście poprawek oraz dwie zmiany redakcyjne, które są ich owocem zadają kłam malkontentom, którzy już w chwili powołania Komisji prorokowali, że będzie to organ powolny i mało produktywny.

Nie jest to też losowa zbieranina anonimowych obywateli, ale znane Dreamlandczykom od lat postaci życia publicznego. Wystarczy zauważyć, że w skład Komisji weszło dwóch przedstawicieli większości parlamentarnej, dwóch królów seniorów oraz małżonek i Marszałek Dworu Jego Królewskiej Mości, by przekonać się o bezstronności i reprezentatywności tego organu. Jeśli dołożyć do tego fakt, że Komisja obradowała średnio 11,5 dnia nad każdą wyprodukowaną przez siebie poprawką, można bezpiecznie powiedzieć, że efekty jej pracy będą nad wyraz dobrze przemyślane.

Sprawiedliwość

Kontrasygnowany przez Premiera de Brolle’a w marcu dekret o abolicji zakończył serię szykan, które niesłusznie cierpieć musiał jeden z członków Klubu Republikańskiego, Pavel Svoboda. Jedynym efektem dekretu było bowiem umorzenie wszelkich toczących się przeciw niemu postępowań w Sądzie Królestwa. Niesławny art. 41 Kodeksu Karnego nigdy więcej nie posłuży do prześladowań politycznych w Królestwie, które słusznie słynie z praworządności.

Z drugiej strony mogę dziś ujawnić, że to dzięki pomocy anonimowych członków Klubu Republikańskiego Prokuratura wpadła na trop tzw. Wak-Test-Gate. Ujawniono, że jeden z namiestników (właściwie: jeden z namiestników ujawnił, że) korzystał z podwójnej tożsamości, m.in. próbując manipulować wynikami wyborów. Choć samo upublicznienie takiej afery można już nazwać dużym sukcesem, to trudno pominąć milczeniem fakt, że odkąd kierownictwo w Prokuraturze przejął lider opozycji parlamentarnej, śledztwo utknęło w martwym punkcie.

Nie mniejszym szokiem było dla opinii publicznej ujawnienie przez Izbę Poselską poprzedniej kadencji próby puczu wojskowego i obalenia Króla, która miała miejsce w końcu 2009 roku. Fakt, że tego typu afery nie są już zamiatane pod dywan, ale eksponowane i należycie potępiane, świadczy także o stopniowej poprawie poziomu bezpieczeństwa naszego państwa.

Najważniejszy jest Dreamland

Wymienione wyżej osiągnięcia rządu to sprawy dla nas wszystkich ważne i bliskie naszym sercom. Myślę, że każdy członek KR zgodzi się tu ze mną. Efektem zaś jest nadspodziewany optymizm dreamlandzkiego społeczeństwa. Przeprowadzona niedawno przez Dreamlandzki Ośrodek Studiów Społecznych ankieta ujawniła, że zaledwie 2,6% Dreamlandczyków (5 spośród 192) choćby rozważało w ciągu ostatniego miesiąca odejście z Dreamlandu.

Kierunek wytyczony przez Premiera de Brolle’a jest jasny: nie czas na partykularyzmy, lokalne sentymenty i rozbicie dzielnicowe. W dobie recesji najważniejsza jest jedność i zgoda narodowa. Kłótnie, podziały, autonomia prowincji – wszystko to rozdrabnia nas i spowalnia. Usuwanie tych przeszkód to najważniejsze zadanie, które staje przed nowym rządem. Dreamlandczycy pragną jednomyślności i przywództwa, i to właśnie zapewnia im Klub Republikański.

Chciałbym wpisać się w konwencję zaproponowaną przez Mateusza Shakura, by zakończyć cudzym hasłem politycznym z odzysku. Wybrałem hasło użyte w jednym ze spotów wyborczych Partii Szachów i Pionków w 2007 roku: „Walczymy o praworządność… bez względu z kim”.

7 responses so far

maj 19 2010

Dodane przez:
JKalicki

Uciec z Dreamlandu?

Jako DOSS

doss

Przed kilkoma dniami zakończył się sondaż Dreamlandzkiego Ośrodka Studiów społecznych, w którym pytano obywateli: “Czy w ciągu ostatniego miesiąca zastanawiałeś/aś się nad odejściem z Dreamlandu?”. Wśród biorących udział 29% odpowiedziało “zdecydowanie tak”, natomiast 43% “raczej tak”. Odpowiedź “zdecydowanie nie” wybrało 29% respondentów.

W sondażu, choć trwał dłużej niż zazwyczaj, brała udział niewielka liczba obywateli. Można przypuszczać, że wskazuje jedynie pewną tendencję, nie zaś rzeczywistą skalę.

5 responses so far

maj 09 2010

Dodane przez:
JKalicki

Jaki ten Rząd jest?

Jako Szachmaty

szachmaty

W Królestwie Dreamlandu od kilku dni trwają wybory do Izby Poselskiej. Obywatele wybierają osoby, które przez kolejne kilka miesięcy będą zasiadać w ławach poselskich. Będą oni również odpowiedzialni za wskazanie tych, którzy wejdą w skład nowego Rządu. Warto zatem, na chwilę, spojrzeć na minione dni, by ocenić co do tej pory udało się zrealizować.

Niewątpliwą zaletą tego rządu był fakt, że w ogóle powstał. Królestwo znajduje się od dłuższego czasu w swoistej próżni politycznej i możliwość zaistnienia kryzysu rządowego jest niewątpliwie duże. Na kolejny plus należy zaliczyć stabilność w polityce zagranicznej, która choć na początku była mało widoczna, to jednak w ostatnim czasie możliwe jest usłyszenie głosu Królestwa na arenie międzynarodowej.

W sposób negatywny należy jednak odnieść się do sposobu realizacji zapowiadanych celów. W programie wyborczym Klub Republikański za pryncypia wziął sobie: “Naszym podstawowym celem jest odbudowa autorytetu federalnych organów władzy. Mamy dość mutyzmu urzędniczego. Aktualne strony Izby Poselskiej i rządu, stały udział premiera i ministrów w debacie publicznej – to priorytety.”. Niestety pomimo niemal pięciu miesięcy rządów jedynie stronę główną rządu można uznać za aktualną. Na stronach Izby Poselskiej znajdują się informacje o jedenastej kadencji, choć za dni parę rozpocznie urzędowanie piętnasta. Na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych możemy znaleźć m.in. zapis, że Królestwo tworzy sojusz Dreamlandzko-Scholandzki, a wśród nazwisk ambasadorów możemy odnaleźć trupy przed kilku lat. Na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w dziale prowadzonych prac odnajdziemy listę projektów z października 2009 umieszczoną za czasów Ministra Kalickiego, a ze stron Ministerstwa Finansów zniknęła historia budżetów Królestwa i ich sprawozdań.

Udział rządu nie tyle w debacie publicznej, co w życiu społecznym jest równie nietypowy, co niespotykany. Przykładem może być chociażby ostatnie spotkanie wyborcze, gdzie mogliśmy ze strony Ministra Ghardina usłyszeć, że osobę na urząd Prokuratora Generalnego poszukiwano kilka miesięcy i tylko brak chętnych zmusił do objęcia urzędu jednego z aktywnych polityków. Niestety na forum publicznym nie sposób znaleźć żadnych informacji o tym, że poszukiwana jest osoba mogąca objąć dane stanowisko. Również o innych działaniach rządu obywatele mają okazję dowiedzieć się najczęściej – z przypadku. Innym przykładem jest zachęcanie obywateli do uczestniczenia w życiu kulturalnym państw trzecich, zamiast stymulowania aktywności wewnętrznej.

Można odnieść wrażenie, że Rząd działa według pewnych zasad sprzed wielu lat, które niekoniecznie mogą odpowiadać obecnej sytuacji Królestwa. Wraz ze zmniejszającą się liczbą ludności Dreamlandu można by oczekiwać, że Rząd coraz więcej i więcej spraw będzie realizował otwarcie i publicznie. A tak nie jest. Należy przypomnieć, że obywatele nie oczekują od Premiera i Ministrów zmian rewolucyjnych, ale działań, które pozwolą im na zapoznanie się z przyjętymi celami i stanem ich realizacji oraz jeżeli zajdzie taka możliwość wsparcie tych działań. W maju 2007 Premier Kalicki w expose napisał: “Ważnym elementem dla każdego państwa jest promocja. Niemniej jednak uważam, że zawsze najskuteczniejsza reklama to ta, organizowana
oddolnie – przez samych mieszkańców. Rząd w takich sytuacjach winien pomagać, w razie konieczności koordynować, lecz nie może zastępować w tych działaniach samych obywateli.”
To stwierdzenie nie tyle nie straciło na znaczeniu, co powinno stanowić spojrzenie na większość aspektów funkcjonowania Rządu.

5 responses so far

Older Posts »