Dział: Podróże

   

Siedem pierwszych dni

opis:

Opis wyprawy do Lodowego Pałacu.

data:

5 lipca 2007

autor:

Mishelin de la Vue

   

    

W tym roku, po długich dysputach i kilkakrotnych zmianach planów  zdecydowaliśmy się nagle, tydzień przed wyjazdem, do Lodowego Pałacu .

Pierwszy etap, to jak zwykle - podróż statkiem. W tą stronę jeszcze nie jest ona ani nudna ani męcząca, tym niemniej zdecydowaliśmy się na podróżowanie w statku pięciogwiazdkowym  (może jest on droższy, ale komfort o wiele większy, a kontakty z tubylcami już nie są dla nas taką atrakcją). Na początku wyprawy spotkaliśmy się z niemiłym prowadnikiem. Powitał nas słowami "Głodny prowadnik - zły prowadnik", a skończyło się na zimnym o jakimś dziwnym smaku napoju. Na szczęście do Ragnarok nie było już tak daleko... W Ragnarok, nauczeni doświadczeniem lat minionych, szukaniem w panice kantorów, wymienianiem dreamów u jakiś podejrzanych typów, wymieniliśmy praktycznie całą gotówkę (co okazało się być bardzo dobrym pomysłem). Walizki nasze zostawiliśmy, jak zwykle, w kościele obok ratusza i udaliśmy się na dworzec . Tutaj po półgodzinnym staniu w kolejce do informacji dowiedzieliśmy się, że najbliższe bilety do Argona są dopiero na pociąg dnia następnego... Na szczęście i tutaj doświadczenie nam pomogło, ponieważ wszyscy pozostali okupywaliśmy kolejki do kas. Tu stało się wprawdzie dłużej, ale i efekty jakby były lepsze. Okazało się mianowicie, że bilety się znalazły. Specjalny wagon

Jak się potem dowiedzieliśmy w każdym pociągu jest wytypowany jeden specjalny wagon, w którym jedzie kierownik pociągu, a w którym bilety są zarezerwowane dla jakiś specjalnych osobistości. Podejrzewam, że my nimi nie byliśmy, tym niemniej od dobrej woli kasjerki zależy, w którym momencie zadecyduje, że "osobistość" się już nie pojawi i bilety można sprzedać pospólstwu. Tym razem było to niecałe dwie godziny przed odjazdem pociągu.

Po dwu i pól doby jazdy zjawiliśmy się, niestety o północy, w Argonie. Oko nam zbielało!! Takiego dworca się nie spodziewaliśmy. Czysty, świeży, duży, jasny, kilka poczekalni,  (choć szanse na nocleg w niej są niewielkie), nawet Internet cafe (chociaż akurat ten przybytek był "zakryty na zimnu"). Do tego w poczekalni znajdowała się wystawa fotograficzna z najpiększniejszych zakątków Valhali. Oglądanie jej umilało czas "dyżurujących", ponieważ musieliśmy spędzić na dworcu noc, więc tradycyjnie rozstawiliśmy dwuosobowe wachty. Generalnie w Argonie nie ma nic ciekawego . Niemniej jednak można w tutejszych księgarniach zaopatrzyć się w mapy, trzeba być tylko dociekliwym. Tutejsze panie ekspedientki nie bardzo znają geografię swojego kraju i niektóre nazwy im nic nie mówią, także trudno ich posądzać nawet o złą wole. O widokówkach natomiast trzeba zapomnieć.
Tak więc po zaopatrzeniu się w nieprzebrane ilości map, byliśmy bardzo zadowoleni, gdy po 22 godzinnym oczekiwaniu wsiedliśmy do pociągu do Lodowego Pałacu. Jeszcze tylko zdarzyła się nam ciekawa przygoda. Bowiem przez cały czas pobytu w Argonie nasze tobołki pozostawiliśmy w "kamerze chronienia". Przed odjazdem pociągu przyszliśmy je odebrać i okazało się, że jest to niemożliwe, ponieważ w jednej z sumek jest... bomba. Pirotechnicy zgromadzili się wokół kuferka i coś radzili. Oczywiście okazało się, że to nie była bomba i odzyskaliśmy nasze bagaże.

Jechaliśmy ponad 20 godzin. Gdy się obudziliśmy, zobaczyliśmy, że coś jest nie tak. Pociąg stał a ludzi w środku nie było, nie był to również Lodowy Pałac. Szybko wysiedliśmy z bagażami z pociągu i okazało się, że to był już koniec .... torów kolejowych a ponad 70 km musimy iść na własnych nogach. Dzięki naszym mapom mogliśmy zobaczyć w którą stronę musimy wędrować. Po przejściu około 30 km padaliśmy z nóg, więc rozłożyliśmy namiot i poszliśmy spać. 

Po obudzeniu się, zjedliśmy lekkostrawne śniadanie i wyruszyliśmy w dalszą podróż. Przeszliśmy w tym dniu ponad 40km i gdy doszliśmy do miejscowości w pobliżu Lodowego Pałacu to od razu musieliśmy znaleźć jakiś nocleg i oczywiście dopiero następnego dnia poszliśmy do Lodowego Pałacu.

Wyruszyliśmy do Lodowego Pałacu bardzo wcześnie. Idąc  ścieżką zastanawialiśmy się jaki jest pałac. Gdy doszliśmy podziwialiśmy uroki Lodowego Pałacu. Był cały z pięknego, białego lodu. Zrobiliśmy setki fotografii i kupiliśmy wiele pamiątek i obrazów.

Po obejrzeniu pałacu wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać. Następnego dnia wyruszyliśmy na peron i pojechaliśmy pociągiem do Argonu a potem do Ragnarok. Gdy znaleźliśmy się w Ragnarok pożegnaliśmy się z tutejszymi ludźmi i popłynęliśmy do Dreamlandu.

Zachęcam do takich podróży a szczególnie do odwiedzenie Lodowego Pałacu i poznania jego uroków.

 

 

 

powrót na stronę główn± IN

stypendia   PdK   siedziba   współpraca   archiwum   linki

Copyright © 2001-2002 IN & m-Group