|
...Stawiamy swe stopy na Wielkiej Furii. Niewielki port w
Trebun wita nas ulewnym deszczem. W pośpiechu szukamy swoich bagaży by
czym prędzej udać się do centrum miasteczka, gdzie z pewnością znajdziemy
miejsce by ogrzać się nieco i zjeść ciepły posiłek. Przemoknięci do
suchej nitki zatrzymujemy się w niewielkiej karczmie przy rynku. Jak to
często bywa w czasie takiej pogody, w barze oczywiście mnóstwo ludzi,
jedni rozmawiają, inni pożerają ogromne porcje miejscowych przysmaków,
jeszcze inni patrzą na nas jak na przybyszy z odległej planety, po chwili
jednak wracają do swoich zajęć - picia piwa i podszczypywania kelnerek.
Tak oto przywitała nas ta piękna wyspa - onegdaj świadek niezliczonych
sporów i batalii, dziś w dużej części dziewicza z wspaniałymi zabytkami
natury. Nie mogę się już doczekać przygód związanych z eksploracją tej
ziemi...
|